Ty jesteś moją nadzieją — o ubóstwie, które dotyka nas wszystkich

16 listopada 2025
„Ty jesteś moją nadzieją” – takie jest hasło obchodzonego dzisiaj po raz kolejny światowego dnia ubogich. Właśnie ten temat chciałbym dzisiaj podjąć.

Tegoroczne hasło zostało zaczerpnięte z Psalmu 71, który ma charakter zarówno dziękczynny jak i błagalny. Najpierw psalmista prosi Pana, żeby wyrwał go i wyzwolił w swojej sprawiedliwości. a potem wspomina i dziękuje Bogu za to, że był jego podporą od narodzin, że był jego opiekunem od łona matki. Na dodatek jeszcze dodaje: A ja chcę wielbić na harfie Twoją wierność, mój Boże! Będę Ci grał na cytrze, Święty Izraela! Rozradują się moje wargi, gdy będę Ci śpiewał, i dusza moja, którą odkupiłeś.

Ten psalm jest bardzo życiowy i codzienny, ponieważ pokazuje wszystkie etapy ludzkiego życia. Zaczyna od proszenia o pomoc po dziękczynną pieśń za to, że Pan Bóg był z nami od chwili narodzin. Odnajdziemy prośbę o to, żeby nie odtrącał nas w czasie starości, a na końcu obietnicę wysławiania Pana do końca naszych dni.

To wołanie nie jest tylko wołaniem osób ubogich, którzy są na ulicach naszych miast ale powinno być głosem każdego z nas. Każdy na tym świecie jest osobą ubogą czyli potrzebującą. Nie chodzi tylko o pomoc finansową czy materialną, bo ubogimi dzisiejszych czasów są również wszystkie osoby uzależnione, chore na rozmaite choroby, cierpiące na depresję i inne choroby psychiczne. To również są formy ubóstwa, bo przez to człowiek czuje się zniewolony. Przez swoją słabość czuje się jakby stracił wszystko.
Celem tego dnia nie jest tylko pamiętanie o potrzebujących, których spotykamy na co dzień, ale także uświadomienie sobie, że chociaż jesteśmy ludźmi z pozoru zdrowymi to i tak jesteśmy w pewnych aspektach ubodzy. Ten dzień jest po to, abyśmy się nie bali do tego przyznać i poprosić o pomoc.

Ja, moi drodzy, przed wami z pełną pokorą mogę powiedzieć, bo się tego nie wstydzę, że też w pewnym sensie przez swoją chorobę jestem osobą ubogą. Choroba coś mi ogranicza i odbiera, ale ja pomimo tego jednostkowego ubóstwa staram się jakoś ubogacać: czy to wsparciem bliskich czy to poprzez modlitwę i sakramenty albo nawet poprzez wizyty różnych specjalistów, którzy starają się nieść jakieś pocieszenie. To także człowieka ubogaca. Sprawia, że człowiek pomimo tego uczucia bezwartościowości staje się wartościowy.

Zachęcam was moi drodzy, abyście pomimo właśnie jakiejś formy ubóstwa, zawsze starali się jakoś ubogacać poprzez różne czynniki. Nie jest łatwo rozpoznać w człowieku potrzebującym oblicze Chrystusa, a tym bardziej nie jest łatwo rozpoznać to ubóstwo w samym sobie, oblicze Chrystusa w sobie.

Zawsze się zastanawiałem, dlaczego tak wielu ludzi jest tak niechętnych, żeby pomagać osobom potrzebującym ubogim. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego panuje taka odraza. Może tak reagujemy na te osoby, ponieważ sami nie wiemy jak sobie pomóc. Może odreagowujemy, ponieważ jesteśmy bezsilni wobec swojej nędzy i ubóstwa i to niekoniecznie materialnego, ale może też psychicznego albo duchowego czy moralnego.

Pomimo tych wszystkich trudności pamiętajmy, że zawsze w tym wszystkim jest z nami nasz Ojciec Bóg. On jest naszą nadzieją i nadaje sens nawet najtrudniejszej sytuacji życiowej, dlatego nie poddawajmy się i prośmy Chrystusa aby nas Swoim ubóstwem ubogacił.

F.R.