Świętość zaczyna się od wytrwałości
01 listopada 2025
Na tą dzisiejszą uroczystość Wszystkich Świętych Kościół daje nam przepiękną liturgię słowa. Pokazuje ona na czym polega świętość. Ja przede wszystkim dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na pierwsze czytanie i Ewangelię.
W pierwszym czytaniu oczyma duszy kontemplujemy nad piękną apokaliptyczną wizją. Widzimy w niej wielki tłum, którego nie można w żaden sposób policzyć. Osoby w tym tłumie są ubrane w białe szaty i w ręku mają palmę i wychwalają Boga. Ta wizja pokazuje nam, że świętość jest pewnym dynamicznym procesem, który trwa przez całe życie. W uproszczeniu można powiedzieć, że dążenie do świętości to pielgrzymka. Dalej w tym tekście możemy zauważyć, że ten tłum podąża na spotkanie z samym Bogiem. W tym miejscu ukazuje się kolejny element świętości. Świętość to poszukiwanie Boga. Nie wystarczy, że dążę do świętości poprzez cnoty i dobre uczynki, ale jeszcze muszę wiedzieć dlaczego to robię. Robię to dlatego, żeby znaleźć Boga, Tego który nada sens mojemu życiu. Z jednej strony Pan Bóg, który może wszystko, mógłby już dawno uczynić nas świętymi. Wtedy byśmy nie musieli się wysilać, żeby dążyć do tej świętości i szukać Boga. Jednak Pan Bóg oczekuje od nas pewnego wysiłku, bo w ten sposób uczy nas wytrwałości. Jeżeli będziemy wytrwali w naszych codziennych obowiązkach i sprawach, które mamy do załatwienia, to potem będziemy wytrwali w godzinach próby, zachwiania i zwątpienia.
Wytrwałość to również element świętości. Kiedy przyglądamy się radosnemu tłumowi ubranemu w białe szaty, to moglibyśmy powiedzieć, że dla nas chyba by nie było miejsca wśród tych osób. Ktoś by mógł sobie tak pomyśleć: kto by mnie do tego tłumu chciał, skoro jestem taki beznadziejny, wcale nie jestem odważny, w życiu mi się nie układa, mam różne choroby, nie wierzę w siebie i nie wierzę we własne możliwości. Można by w końcu powiedzieć, że jestem po prostu zerem, że jestem nikim, że jestem kimś bezwartościowym na kogo nie potrzeba za specjalnie zwracać uwagi.
Pamiętajmy jednak, że Pan Bóg ma na nas inne spojrzenie niż świat. Bóg nikogo nie odrzuca i nie odtrąca. Nigdy patrząc na naszą życiową sytuację nie powie ostatniego słowa. To co dla świata jest bezwartościowe i głupie to dla Boga jest pełne wartości i mądrości. Każdy z nas zasługuje na łaskę świętości i dla każdego z nas znajduje się miejsce w tym tłumie wybranych, w tym tłumie szczęśliwców Bożych.
Popatrzmy na życiorysy różnych świętych i ich życie. Nie zawsze im się układało, nie mieli kolorowo. Nasz Stwórca się nad nimi zmiłował i ich wybrał. Bóg nie wybiera na świętych wielkich tego świata, zamożnych i bogatych, tylko wybiera tych, na których świat nie zwraca uwagi. Wybiera tych, którzy są odtrąceni, oszpeceni, którzy są jak podeptane okruchy chleba.
Ostatnia myśl. Ewangelia ukazuje nam Jezusa, który głosi Kazanie na górze do licznych tłumów. Zadajmy sobie pytanie: do którego tłumu ja bym się dziś zaliczył. Czy należę do tłumu z wizji apokaliptycznej, który pomimo trudności i przeciwności losu wstaje i idzie w tej pielgrzymce ku świętości szukając Boskiego oblicza, czy raczej należę do tłumu, który tylko słucha słów Jezusa, ale nie wprowadza ich w życie i nie wstaje z przysłowiowej kanapy, żeby głosić to słowo innym i żeby w ten sposób dążyć do świętości.
F.R.