Nawrócenie ma sens tylko z Bogiem
22 lutego 2026
Pamiętacie sytuacje z dzieciństwa gdy coś zepsuliście, zrobiliście coś złego, byliście niegrzeczni? Wiedzieliśmy, że czeka wtedy nas upomnienie ze strony mamy albo taty. Najtrudniejszym momentem była chwila, gdy upomnienie nie przybrało formy słów, ale spojrzenia. Oczy. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Każdy z nas nieraz zapewne widział wzrok innych. Spojrzenie pełne troski, nadziei, smutku, radości, miłości. Zdarza się też wzrok nienawiści, pełen wyrzutów. Są ludzie, którzy unikają kogoś spojrzenia, co często jest przesłaniem strachu czy wstydu. Jak wiele sytuacji w życiu tak wiele spojrzeń. Zawołanie biskupie papieża Franciszka brzmi: „spojrzał z miłosierdziem i wybrał”. Zastanówcie się, kiedy wy ostatnio spojrzeliście na drugą osobę przyjaźnie. Kiedy patrzyliście wzrokiem przebaczającym, a kiedy w waszym wzroku można było odczytać prośbę o przebaczenie? Kiedy ostatnio spojrzeliście na kogoś z miłością?
Zastanówmy się dzisiaj, w tym rozważaniu, nad postawą dwóch apostołów. Z jednej strony Judasz. Przypomnijmy sobie ostatnie chwile jego życia, od Ostatniej Wieczerzy, aż do śmierci. Z drugiej strony Piotr, a szczególnie wydarzenie, które miało miejsce na dziedzińcu najwyższego kapłana. Gdy Pan Jezus był przesłuchiwany, zarzucano Mu między innymi słowa, które słyszymy we fragmencie Ewangelii dzisiejszej niedzieli, to Piotr siedział między służbą i grzał się przy ogniu. Porównajmy ich czyny, aby samemu wyciągnąć z nich lekcje.
Jeden wydał Mistrza, drugi się Go zaparł. Obaj zgrzeszyli, obaj się opamiętali. Na poziomie umysłów zrozumieli swoje błędy. Następnym krokiem po rozpoznaniu swojego grzechu, uświadomieniu sobie swojego zła jest żal za grzechy, który odbywa się w sumieniu i sercu. Gdy tylko otworzymy się na Bożą łaskę prowadzi to do nawrócenia. Judasz pragnął odwrócić swój czyn, zwrócić pieniądze, które były dla niego wstrętne. 30 srebrników, które otrzymał były ceną, jaką należano zgodnie z Prawem uiścić za niewolnika. Odwrócenie czynów nie jest jednak wystarczające, zabrakło w nim chęci zmiany kierunku swojego życia. Żal jest szczery i prowadzący do uzdrowienia tylko i wyłącznie wtedy, gdy na tym etapie pozwalamy działać Bogu. Żal musi być umotywowany miłością do Boga i bliźniego. Nie można polegać tylko na własnych planach i sposobach, bo one zawodzą. Trzeba zdać się na Boga i jego Ewangelię. Po to dał nam Słowo, aby w świetle Słowa postępować i się nawracać.
W Ewangelii wg św. Łukasza czytamy: A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra (Łk 22, 61a). Czy to oznacza, że Bóg nie spojrzał na Judasza? Czy można sądzić, że Bóg o nim zapomniał, przestał go kochać i być gotowym przebaczyć? Nigdy nie można tak myśleć. Bóg zawsze patrzy i niczym ojciec syna marnotrawnego oczekuje. Bóg nigdy nie odrzuca swojego stworzenia, które stworzył z miłości i dla miłości. Przez usta proroka Izajasza stwierdza jednoznacznie: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15). Czy ten, który ukochał nas miłością bezgraniczną mógłby przestać kochać? Sam Pan Jezus nam mówi, że Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).
Wzrok Boga nigdy nie jest oskarżający, ale zawsze pełen miłości i miłosierdzia. Różnica między Piotrem i Judaszem jest zasadnicza: Piotr dostrzegł wzrok Pana, zasmucił się i zapłakał. Cały zdał się na ufność w Boże miłosierdzie. Nie został sam ze swoim grzechem, ale oddał go Bogu. Judasz natomiast przyznał się do winy, ale chciał na własną rękę, o własnych siłach się odkupić. Jego żal, jest żalem bez nadziei na przebaczenie i dlatego prowadzi do rozpaczy. Próbuje naprawić swoje błędy, zwrócić pieniądze. Kapłani jednak potraktowali go obojętnie, a wręcz ze wzgardą. Judaszowi wydawało się, że jedynym krokiem jaki może podjąć w tym przypadku jest popełnienie samobójstwa. Był zbyt zapatrzony w siebie, żeby dostrzec wybaczającą miłość Boga.
Każdy człowiek, oprócz Matki Najświętszej jest grzesznikiem. Każdy zgrzeszył i potrzebuje nawrócenia. Przypomina nam to św. Jan w swoim pierwszym Liście w słowach: Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy (1 J 1,8). Stańmy w prawdzie i przyznajmy się przed Bogiem do naszych słabości. Do tego, że niejednokrotnie zdradziliśmy Miłość, którą jest On sam. Nie wystarczy jednak zatrzymać się na tym, na przyznaniu się do grzechu, potrzeba czegoś więcej. Na przykładzie Piotra i Judasza możemy zauważyć jak ważne jest podjęcie drogi nawrócenia. Próba samemu naprawienia błędów nigdy nie da nam pełnej satysfakcji. Albo zabijemy w sobie głos sumienia, albo ten głos zabije nas.
Nie trwamy jednak w beznadziei i bezsilności dzięki Temu, który dał nam nadzieję. Z Jego boku wypłynęła krew i woda dając początek sakramentom. Jednym z sakramentów jest sakrament pokuty i pojednania. To tam możemy i powinniśmy spotykać się z Bogiem przebaczającym ilekroć zgrzeszymy i uznamy swoją słabość. Szatan próbuje nam wmówić, że nie potrzebujemy wybaczenia, że Bóg nas za bardzo kocha żeby się na nas gniewać. Chce, abyśmy sami byli sędziami w swojej sprawie. Prowadzi to zawsze do pychy i zapatrzenia się w siebie. Z czasem przestajemy wtedy odróżniać dobro od zła, a jeśli nawet zło popełniamy to bardzo szybko sami je usprawiedliwiamy.
Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i miał życie. Bóg chce żebyś żył w zgodzie z Nim i ze swoim sumieniem. Jego Miłość jest na wyciągnięcie ręki. On jest i czeka. Nie ulegajmy nigdy pokusie szukania usprawiedliwienia w sobie. Stawiania siebie w miejsce sędziego, zdolnego odpuścić sobie grzechy. Tylko Bóg może zdjąć z nas poczucie winy, dać nadzieję i pokój, którego świat dać nie może.
Chrystusie…
Julian Tuwim
Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie…
Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie…
I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie…
Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie…
P.N.