Cuda codzienności i barwy Ewangelii według św. Łukasza

18 października 2025

W liturgii Kościoła obchodzimy dziś święto świętego Łukasza apostoła i ewangelisty. W to święto mam takie dwie myśli.

Po pierwsze święty Łukasz z zawodu był między innymi lekarzem i jak na lekarza przystało większość swojej Ewangelii poświęcił opisom cudów zdziałanych przez Jezusa. Zrobił to w dosyć nietypowy sposób. Oprócz opisów o naocznych cudach, kiedy to tłumy były obecne przy tych cudach i podziwiały je, to również są opisy gdy Jezus na przykład przebywa u kogoś w domu i tam naucza. Moglibyśmy się zastanawiać, przecież to nie jest cud, że ktoś się wokół Jezusa gromadzi albo Jezus u kogoś przebywa. Przecież cud to, według nas, zazwyczaj jest niewytłumaczalny spektakularny nadprzyrodzony znak lub zdarzenie. Tak nie do końca jest, ponieważ cud to nie jest tylko spektakularny znak, ale to są również zwyczajne codzienne zdarzenia i łaski, które od Boga otrzymujemy. Takim zwyczajnym cudem jest to, że wstaliśmy dzisiaj rano, żyjemy, jesteśmy zdrowi, możemy się spotkać z naszymi znajomymi czy bliskimi, chodzić do szkoły, do pracy. To są takie zwyczajne cuda, których doświadczamy. Czasami choć w nich uczestniczymy to i tak nieświadomie, ponieważ my cały czas jeśli myślimy o cudzie to myślimy o nadprzyrodzonych rzeczach, a to się okazuje że cudem jest przede wszystkim normalność, zwyczajność.

Powróćmy do myśli sprzed chwili. Największym cudem dla tłumów za czasów Jezusa, ale też i dla nas chrześcijan, jest żywa namacalna obecność Chrystusa. To jest największy cud. Cudem nie jest tylko zewnętrzne uzdrowienie na ciele, ale przede wszystkim cudem jest obecność Chrystusa, która przemienia nas wewnątrz. Największy cud to przemiana naszego serca. Lekarze i psycholodzy powiedzą, że najpiękniejszą rzeczą, najpiękniejszym cudem jaki może doznać chory podczas przeżywania cierpienia to obecność bliskiej osoby. Obecność umacnia chorego. Jezusowa obecność umacnia nas, którzy jesteśmy chorzy przez grzech pierworodny. Nawet jakbyśmy popatrzyli na tytuły cudów opisanych w Ewangelii, tak jak na przykład uzdrowienie trędowatego, uzdrowienie paralityka czy uzdrowienie człowieka z uschłą ręką w szabat, to w samym tytule te objawy, które występują u tych ludzi to są objawy, które występują w naszym sercu. Nasze serce też jest sparaliżowane przez grzech, też jest pełne trądu, też jest uschłe w niektórych momentach naszego życia. W uzdrowieniach Jezusa zawsze chodziło o serce, a nie tylko o ciało. Ewangelista celowo tutaj użył określenia człowiek, ponieważ serce jest jak człowiek: jest żywe i energiczne. Serce jest podstawowym narządem człowieka, jest centrum dowodzenia zaraz po mózgu. Jezus uzdrawiając serce uzdrawia całego człowieka. Pan uzdrawia zawsze to co jest wewnątrz, bo to zabierzemy ze sobą do raju. To co jest na zewnątrz czyli ciało, skóra i kości – to wszystko zostanie, to przeminie. Stąd tak ważne jest, abyśmy dbali o kondycję swoich serc.

Po drugie święty Łukasz oprócz bycia z zawodu lekarzem, z zamiłowania i z pasji był również malarzem. Wśród jego dzieł, według legend, jest ikona Matki Bożej Częstochowskiej. Przypuszcza się, że pierwowzór tej ikony wykonał właśnie święty Łukasz. Oprócz tego jest również jeszcze jedno najważniejsze dzieło, nawet przewyższające tę ikonę. Tym dziełem jest ikona pisana, czyli jego Ewangelia. To jest największe dzieło dzisiejszego patrona. Ktoś by mógł powiedzieć, że przecież Ewangelia to nie jest obraz, że to jest księga i zapisane słowa. Nie do końca tak jest, ponieważ kiedy patrzymy na Ewangelię po ludzku bez wiary, to faktycznie to są zwykłe słowa. Jeżeli popatrzymy na ten natchniony Tekst po Bożemu czyli z żywą wiarą, to te słowa, które są żywe, zamienią się w obraz samego Chrystusa. Kiedy będziemy patrzyli na to z wiarą, to będziemy mogli wejść w te wszystkie sceny ewangeliczne i będziemy mogli oczami wiary duchowo w nich uczestniczyć.

W Dzisiejszej Ewangelii słyszymy, jak Jezus posyła 72 uczniów na swoje żniwo, czyli na świat. W kontekście dzisiejszego patrona i w kontekście jego zamiłowania do malarstwa moglibyśmy powiedzieć, że świat jest płótnem pełnym czarnych barw czyli zła ciemności. My jako Chrystusowi malarze uzbrojeni w pędzle Jego Słowa światłości mamy iść i nadać temu płótnu jasne barwy, czyli światło barwy światłości, barwy pokoju.

Święty Łukaszu Ewangelisto, patronie lekarzy i malarzy, patronie dnia dzisiejszego, módl się za nami! Spraw, abyśmy byli malarzami, którzy pędzlem Słowa Bożego zmieniają ten świat, nadają mu nowe barwy, barwy wiary, nadziei i miłości.

F.R.