„Miłość, która jest światłością – niech człowiek nie rozdziela tego, co Bóg złączył”

14 sierpnia 2026

Dzisiaj, kiedy wspominamy w liturgii oświęcimskiego męczennika Maksymiliana Marię Kolbego to Ewangelia ukazuje nam kolejną konfrontację Jezusa z faryzeuszami. Uczeni zadają mu pytanie: czy można oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu. Temat niszczenia małżeństw i rozwodów są bardzo dzisiaj aktualne, można by powiedzieć ponadczasowe.

Często się pytamy dlaczego, co jest tego powodem i co jest tego przyczyną. Niestety często na samych pytaniach się kończy, bo trudno jakkolwiek na nie odpowiedzieć. Dzisiaj Jezus podpowiada: co więc Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela. Te słowa niosą ze sobą bardzo ważne przesłanie. Dzisiaj współczesne rodziny i małżeństwa są za bardzo wpatrzone w różne poglądy dotyczące dzisiejszych rodzin i rozumienia małżeństwa. Z jednej strony moglibyśmy powiedzieć, że wszystko pięknie ładnie, ale jak się tak głębiej w patrzymy w ten system to możemy wywnioskować, a nawet powinniśmy wysunąć taki wniosek, że tam w tych wszystkich działaniach brakuje jednego – miłości.

To ona jest podstawą każdego życia w społeczeństwie. Miłość jest jak solidny mur, fundament na którym nikt się nie zachwieje. W dalszej części Jezus mówi, że są niezdatni do małżeństwa ci, którzy w łonie matki się tacy urodzili. Ja interpretuję to w ten sposób, że niezdatni do małżeństwa są ci, którzy nie poznali co to miłość. Może tak być, bo nikt jej im nie okazywał albo nikt nie pokazał na czym ona polega. Miłości jest się ciężko nauczyć szczególnie wtedy, jak każdy inaczej ją interpretuje.

Nasz Pan daje nam niebieskich świadków takich jak Święty Maksymilian Kolbe. On właśnie pokazał, że nie trzeba wiele żeby nauczyć się co to znaczy kochać. Pokazał, że miłość pojawia się tam gdzie są trudności, tam gdzie jest ciemność. Miłość jest światłością i właśnie kiedy człowiek jest napełniony miłością wtedy jest światłością dla innych, światłością która poprzez swoje dobre czyny głosi Tego, który jest miłością.